niedziela, 19 lipca 2015

Chapter one, Effy (part one)

Effy's POV:

Czasami jesteśmy zagubieni. Pamiętam jak pewnego razu dosłownie się zagubiłam, będąc z mamą na zakupach w galerii. Miałam chyba pięć lat i byłam o wiele za mała jak na swój wiek, co zresztą zostało mi do dziś. Ja, jako przerażona pięciolatka wybiegłam z galerii i pobiegłam do niedalekiego parku, gdzie zgubiłam się jeszcze bardziej. Była to późna jesień i szybko robiło się zimno i ciemno. Miałam ciągłe wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Późnym wieczorem znalazła mnie policja, rozmawiałam z psychologiem, a w każdym razie on rozmawiał ze mną. Nie powiedziałam nic o tym wydarzeniu nigdy, ale to właśnie przez nie dostałam fobii. Nie wiem, czy jest na nią jakaś specjalna nazwa tak jak na fobię przed pająkami, ale ją mam. Nigdy i nigdzie nie wychodzę sama, bo gdybym wyszła sama, zgubiłabym się.
W szóstej klasie spodobał mi się chłopiec imieniem Jack. Był moim chłopakiem, ale zabroniłam mu się dotykać, całować, jego zajęciem było patrzenie na mnie i mówienie, że mnie kocha.... Trochę psychiczne. Pewnego razu odważył się mnie pocałować a ja go pobiłam, tak, że wylądował w szpitalu. Kochałam Jacka, ale był mi obojętny. Od tamtego czasu moja matka mówiła, że mam dusze kameleona, że brak mi moralnego kompasu, który wskazywałby północ, że mam zmienny charakter i wewnętrzny brak zdecydowania, tak nieokiełznany, jak wzburzony ocean.
Jest nas sześcioro: Noah, Niall, ja, Christie i rodzice. Miało się to jednak niedługo zmienić, gdyż moja mama znowu zaszła w ciążę. To trochę dziwne, bo wraz z nadejściem tej nowiny, doszło do mnie, że to musi znaczyć, że moi rodzice są wciąż aktywni seksualnie co jest... po prostu nieco krępujące?
Mieszkaliśmy w samym centrum Londynu, w pięknym mieszkaniu z trzema sypialniami, ogromną kuchnią, salonem i łazienką. Oczywiście, poprzednie zdanie było czystym sarkazmem, bo mieszkanie należało do ciasnych, aha, no i jedna łazienka na sześć osób, porażka.
Osoba, z którą najlepiej się dogadywałam był mój brat.
Niall jest całkiem inny, zresztą każdy w naszym domu był od siebie inny, ale na pewno łączyło nas to, że bardzo kochaliśmy siebie nawzajem, no, i podobny wygląd odziedziczony po rodzicach. Jest typem osoby, która ceni sobie towarzystwo innych osób, co sprawia, że nie ma go za często w domu, choć tu również jest tłoczno. Blondyn należał do dość wysokich, wzrost - blisko metr osiemdziesiąt, błękitne oczy i typ uśmiechu, który wszystkim w około poprawiał humor, miał siedemnaście lat. Nie posiadał jakichś specjalnych zainteresowań, nie licząc grania na gitarze i grania w piłkę nożną, co akurat nie powinno nikogo zdziwić. Bardzo wielu chłopaków lubi grać w piłkę nożną.
Najstarszą z nas jest Noah, ma osiemnaście lat. Wygląda dość... niepozornie, jak grzeczna, nigdy nie łamiąca prawa nastolatka, choć w rzeczywistości wcale taka nie była. Pamiętam do dziś, jak przyłapałam ją jak w środku nocy na wychodzeniu na imprezę. Nie mogłam zasnąć całą noc, dzieliłam z nią pokój i naprawdę się martwiłam, że zgubi się gdzieś jak ja pewnego razu w galerii. To dlatego bałam się chodzić gdziekolwiek samotnie. Blondynka wróciła ledwo żywa, naprawdę. Mówiła mi ciągle jak bardzo kocha "pigułki i wszystkie inne gówna". Można powiedzieć, że z wiekiem normalniała, przestała brać, ale wpadła w inne... problemy. Chłopak, którego kochała ją zostawił i zaczęła się pieprzyć z każdą laską jaka jej się nawinęła. Wszystko minęło, oprócz tego, że nadal twierdzi "jestem lesbijką i nigdy w życiu nie dotknę żadnego kutasa, okay?".
Najmłodsza jest Christie (piętnaście lat). W Londynie chodziła do szkoły prywatnej, nie mam pojęcia dlaczego rodzice tylko ją do niej posłali, ale w Bristolu mieli również taki zamiar. Christie bywała... dziwna, nikogo nie przyprowadzała do domu, z nikim również się nie spotykała, nie mówiła nigdy ani o chłopakach ani o dziewczynach. Większość dnia spędzała w swoim własnym pokoju, w którym się zamykała, słuchała muzyki i tak właściwie, cholera wie, co jeszcze robiła. To ona zawsze ze mną wychodziła po zakupy czy po inne rzeczy, których potrzebowałam, gdy Nialla nie było w domu.
Firma ojca została przeniesiona do Bristolu co wiązało się oczywiście z przeprowadzką. Niestety tata nie dostał żadnego służbowego mieszkania, domu czy apartamentu czy czegokolwiek gdzie można mieszkać, musieliśmy znaleźć coś nowego. Rodzice wzięli kredyt i kupili piętrowy dom z czterema sypialniami, trzema łazienkami, strychem, kuchnią z aneksem i dużym salonem, który wraz z kuchnią i jedną łazienką zajmował cały parter. na piętrze były wcześniej wspomniane sypialnie. Tata wpadł na pomysł, by na strychu zrobić jeszcze dwie sypialnie, dla mnie i dla Christie, gdyż obie byłyśmy dość niskie, a na strychu było w najwyższym miejscu 1,75m, a zaraz przy ścianach zaledwie 1,50m. Przerażało mnie jedynie to, że pod oknem w moim pokoju, na zewnątrz domu była drabina, prowadząca do mojego pokoju, bo przecież każdy mógł sobie tu wejść. Wybór mebli był bardzo trudny, bo chciałam dużą szafę, ale musiała być ona niska. Ostatecznie mój tata wpadł na genialny pomysł, by szafy zrobić w ścianach. Miałam dwie szafy po obu stronach drzwi. Wchodząc do pokoju, od razu w oczy rzucało się łóżko i nieszczęsny obraz jakiegoś okropnego kwiata, na który uparła się moja mama. Na lewo miałam coś w stylu swojego kącika  z różnymi pierdołami, na które również uparła się moja mama. Właśnie przy oknie, obok mojego kącika była ta drabina.
Pierwszym zmartwieniem mamy było "czy nasze skarby nie będą miały daleko do szkoły?". Niall i ja mieliśmy szkołę oddaloną o jakieś dwadzieścia minut piechotą od domu, Noah dostała się na University of Bristol i jej zamiarem było dojeżdżanie autobusem, gdyż to  był naprawdę kawałek drogi. Christie zawsze wozili rodzice, a do jej szkoły jechało się zaledwie pięć minut.
Przeprowadziliśmy się zaraz po zakończeniu roku szkolnego, a w moim i Noah przypadku szkoły. Stresowałam się pójściem do college'u. Niall wybrał ten sam co ja, miał jeszcze jeden rok nauki. Byłam mu za to wdzięczna, przynajmniej nie będę musiała chodzić sama do szkoły.
W Bristolu mieszkała babcia, mama taty. Mój brat spędzał u niej każde wakacje odkąd się urodził. Miał tu wielu znajomych, którzy pewnie za nim tęsknili a na dodatek mieszkali w naszej okolicy (dom babci był trzy przecznice dalej).
Noah była cholernie podekscytowana, tryskała energią i już zaczęła planować, jak będzie spędzać wakacje. Kiedyś przyjechała tu na wakacje wraz z Niallem i zaprzyjaźniła się z (rok starszą od niej samej) Janisse. Rozmawiały codziennie wieczorem przez telefon, a teraz będą chodzić nawet razem na studia
Natomiast ani ja, ani Christie nie miałyśmy humoru. Siedziałyśmy na tyłach, siedmioosobowego auta taty i słuchałyśmy muzyki z jednych słuchawek jej iPoda.
Nigdy się nie przeprowadzaliśmy, więc ciągle czułam zabawny ucisk w żołądku. Nowe miejsce, którego kompletnie nie znałam, ale mimo to nie bałam się. Nie, jeśli brat obiecał mi oprowadzenie mnie po okolicy. Jest bardzo dobry. Oczywiście powiedziałam, że nigdzie nie pójdziemy bez Christie, która wyglądała, jakby coś lub ktoś ważny dla niej został w Londynie.


 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


W bagażniku taty jak i w ciężarówce przeprowadzkowej za nami, były nasze rzeczy. Dojechaliśmy na miejsce około szesnastej. Przed nowym domem, stało kilka samochodów, tata powiedział, że to facet od domu i nasz wujek.
Kiedy wszyscy się odnaleźli i obejrzeliśmy już gotowy dom, poczułam się bezpiecznie. Kończyłam układać swoje ubrania w szafach, kiedy Niall wszedł do środka, oczywiście nie pukając.
- Rozpakowałaś się już? - zapytał, siadając na łóżku. 
Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego. Miał na sobie zwykłą białą koszulkę i jeansy. Przebrał , się.
- Prawie. - odpowiedziałam i ułożyłem kolejną bluzkę na półce.
- Wychodzę za chwilę ze swoimi znajomymi, a pamiętałem, że chciałaś poznać okolicę.
Uniosłam brew.
- Chciałam poznać okolicę, ale nie Twoich znajomych. - zacisnęłam zawstydzona usta w kreskę.
Blondyn wywrócił oczami.
- Prędzej czy później i tak ich poznasz, Effy. 
Jęknęłam i podniosłam się. Nie byłam pewna, czy w ogóle chcę poznawać tych ludzi. Niall wiele o nich opowiadał, o tym, że są szaleni, imprezują, czyli dosłownie tym, co mama nazywała złym towarzystwem.
- Christie jest już gotowa, czekamy na dole. - oznajmił z szerokim uśmiechem i opuszczając mój pokój, jeszcze zmierzwił moje włosy. 
Postanowiłam również się przebrać i ubrać swoją "szczęśliwą" koszulkę z The Beatles. W łazience tylko przeczesałam włosy szczotką, co robiłam dość rzadko i ponownie pomalowałam rzęsy maskarą. Zeszłam po schodach, w domu wydawało się być jakoś cholernie cicho. W przedpokoju ubrałam na swoje stopy creepersy i przejrzałam się jeszcze w lustrze. 


Wcisnęłam na nos okulary i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekał na mnie Niall i Christie a oprócz tego rodzice rozmawiali z wujkiem.
- Gotowa? - zapytał brat, szczerząc się do mnie, na co mentalnie wywróciłam oczami.
- Jestem zawsze gotowa. - oznajmiłam mu.
Oboje parsknęliśmy śmiechem. Opuściliśmy posesję i przeszliśmy na drugą stronę ulicy, gdzie znajdował się chodnik. Zawsze z nerwów przygryzałam policzek od środka. 
Zastanawiałam się jak przyjmą mnie jego znajomi, w końcu mój brat jest taki wspaniały a ja raczej ta... nudniejsza. Szliśmy dobre pół godziny. Niall ciągle nawijał, że stęsknił się za wszystkimi, że cholernie się cieszy, że się tu przeprowadziliśmy, bo będzie miał przyjaciół na miejscu, blabla...
Dom, przed którym się zatrzymaliśmy został wykonany z cegły. Podobał mi się. 
- To dom Liama. - oznajmił mój brat. 
Za domem na pewno musiał znajdować się ogród, bo właśnie zza domu było dobrze słychać śmiechy, głośne rozmowy i w miarę cichą, ale mimo to słyszalną, muzykę. Podeszliśmy we troje do drzwi i zadzwoniliśmy dzwonkiem. Rozmowy i śmiechy ucichły a jakiś głos powiedział "otworzę". Kilka sekund później jakaś czerwonowłosa dziewczyna nam otworzyła, a kiedy zobaczyła mojego brata, rozdziawiła usta i pisnęła, rzucając się na jego szyję i krzyknęła jego imię. Zaśmiał się i objął ją mocno. 
- NIE WIERZĘ, ŻE TO TY!-ścisnęła go bardzo mocno. Kiedy się odsunęła od niego, miała zaszklone oczy.
- No co Ty, Elle, nie mów, że będziesz beczeć!- powiedział i zaśmiał się głośno. 
Christie i ja poczułyśmy się dość nieswojo, bo uh, nawet nas nie zauważyła.
- C-co Ty tu robisz, Ni?-znowu się do niego przytuliła, a Niall pogłaskał ją po plecach.- Dlaczego do cholery nie powiedziałeś, że będziesz już dziś!
- Przeprowadziłem się tak jakby, na stałe - oznajmił, na co dziewczyna dosłownie oszalała i zaczęła piszczeć jeszcze głośniej i...okay, to było dziwne.
Jej piski przyciągnęły do nas jakiegoś chłopaka, którego włosy były krótkie a na szyi miał urocze znamię. Rozdziawił usta i zamienił miejsce z tą czerwonowłosą, którą brat nazwał Elle. Właśnie wtedy zauważyła mnie i Christie.
- Oh, hej, a Wy kim jesteście? - zapytała tonem głosu, który świadczył o tym, że jej to nie interesowało. 
Otworzyłam już usta, by powiedzieć, że jesteśmy siostrami Nialla, lecz wtedy chłopak z uroczym znamieniem zagwizdał.
- Rany, Niall i przyprowadziłeś gorące laski!
Otworzyłam szeroko oczy i szybko spojrzałam na Christie, która wyglądała na rozbawioną. 
- Ekhm... stary, to moje siostry i dla Ciebie na pewno nie są gorącymi laskami, więc lepiej nie proponuj im pieprzenia. - poklepał chłopaka po ramieniu, na co ten tylko wywrócił oczami.- Więc nawet nie próbuj.
Szatyn szarmancko się ukłonił i zaśmiał się cicho. 
- A ja jestem Elle. - wtrąciła szybko. - Chodź do środka Niall! Wszyscy tak cholernie się ucieszą!
I tak mój brat został porwany. Liam stał nadal przy nas.
- Może Wy również wejdziecie, moje drogie nie-gorące laski? - obdarował nas ciepłym uśmiechem i gestem zaprosił do środka. Christie weszła pierwsza a ja zaraz za nią. Chłopak umieścił dłoń u dołu moich pleców co było dla mnie dziwne, więc nieco się zgarbiłam. Poprowadził mnie zaraz do ogrodu, gdzie było pięć innych osób, które już obskoczyli Nialla.
- Co chcecie do picia?-zapytał, wciąż mający dłoń na moich plecach szatyn. - może być piwo?
Zmarszczyłam lekko brwi, bo... tak właściwie jakoś nigdy specjalnie nie miałam styczności z alkoholem, natomiast Christie od razu odpowiedziała "z chęcią". Uniosłam brwi i spojrzałam na nią.
- Masz piętnaście lat, rodzice nas zabiją jak będziesz pijana. - zagryzłam policzek od środka.
- Eff, myślisz, że nigdy nie byłam pijana? - zapytała.
Zatkały mnie jej słowa. 
To ona w ogóle była kiedyś na jakiejkolwiek imprezie?
Liam wcisnął nam do ręki po puszce jakiegoś taniego piwa, a wtedy cała uwaga przeszła na naszą dwójkę.
- Nie mówiłeś, że Twoje siostry są gorące. - powiedział z lekkim oburzeniem chłopak z burzą loków.
Niall wywrócił oczami, a ja się zawstydziłam jeszcze bardziej, Christie najwidoczniej lubiła takie komplementy.
- To Effy - wskazał na mnie - a to Christie. -przedstawił. 
- Czeeeeeść! - powiedzieli wszyscy jednocześnie z szerokimi uśmiechami.
Wszyscy po kolei się przedstawili, ale nie byłam pewna, czy dobrze zapamiętałam ich imiona. 
- Nie mogę w to uwierzyć, że się tu przeprowadziłeś i nic nam wcześniej nie mówiłeś! - oznajmiła Lily, czyli drobna dziewczyna, która tak jak Patrick, miała kręcone włosy. I wzięłabym ich za rodzeństwo, gdyby nie to, że byli w związku.
- To miała być niespodzianka. - odparł radośnie Niall i pociągnął z puszki spory łyk piwa. - Mogłem nagrać wasze reakcje na mój widok, jesteście taaacy kochani!
- Możesz nagrać Zayna i Harry'ego. Przyjdą niedługo. - oznajmiła Jas, która miała długie, granatowe włosy i dyskretny kolczyk w nosie. To co mnie z nią łączyło, to na pewno figura. Obie byłyśmy niskie i bardziej okrągłe w niektórych miejscach, ale ona była ode mnie dziesięć razy ładniejsza. Zauważyłam również liczne blizny i czerwone kreski na jej nadgarstkach, ale nie powiedziałam o tym ani słowa, nie kiedy wydawała się być naprawdę szczęśliwa, a mnie powinno to obchodzić, bo jestem przecież obca.
- Może lepiej będzie kiedy ja otworzę, a nie Ty? - zaproponował Niall Liamowi, który podniósł się z leżaka, by otworzyć drzwi kolejnym gościom.
Szatyn się zgodził i razem z moim bratem poszli otworzyć. 
- Ile masz lat, Effy? - usłyszałam i spojrzałam na Lily, która o to zapytała.
- Szesnaście. - zaraz odpowiedziałam.
Pytała jeszcze o coś, ale w tym momencie z głębi domu wyszły krzyki i piski, więc nawet nie usłyszałam co mówi. Patrick, ten w kręconych włosach, szepnął coś Lily na ucho, na co ona przygryzła dolną wargę i skinęła głową. Złapali się za ręce i poszli do domu. 
- Mam nadzieję, że nie będą głośno. - westchnęła Elle i napiła się ze swojej puszki. Zmarszczyłam brwi. Czy ona miała na myśli, że oni właśnie poszli uprawiać seks...?
W ogrodzie nagle znalazła się czwórka chłopaków, wliczając mojego brata. Jeden, z nich oblizał usta i spojrzał mi w oczy a potem tak po prostu zmierzył od góry do dołu, co było cholernie, cholernie nie miłe.
- To Twoja dziewczyna, Niall?- zapytał, nawet nie odrywając ode mnie wzroku, czułam, że jestem cała czerwona. 
I, cholera, czy nie widać, że Niall i ja jesteśmy rodzeństwem?! Rozumiem, gdyby pytali o to Christie, bo jako jedyna odziedziczyła po mamie ciemne włosy, ale ja? Serio?
- O nie, nie, nie, Malik. - powiedział stanowczo Niall i pociągnął go do tyłu, przez co Mulat spojrzał na niego rozbawiony. Nie wiedziałam o co chodzi Niallowi. - Każdy, tylko nie moje siostry. 
Po kilku minutach wszyscy rozsiedli się i pili piwo, Christie szybko się odnalazła, rozmawiała z Lily i okazało się, że mają ze sobą dużo wspólnego. Obok mnie usiadł chłopak z również kręconymi włosami. Uśmiechnął się do mnie a w jego policzkach ukazały się cholernie urocze dołeczki.
- Cześć, jestem Harry. - przedstawił się, zachrypniętym głosem.
- Jestem Effy. - również się przedstawiłam i odwzajemniłam jego uśmiech.
- Chyba Ci nie wchodzi. - powiedział po chwili dość niezręcznej ciszy między nami. Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc o czym on mówi. Wskazał na moją puszkę z piwem, która jeszcze była zamknięta, totalnie zapomniałam, że mam piwo!
- Oh, zapomniałam o nim...-wymamrotałam i zarumieniłam się. Otworzyłam puszkę i napiłam się, marszcząc przy tym nos. Harry się cicho zaśmiał.
- No co?-zapytałam, patrząc na niego w niezrozumieniu.
- Masz piwne wąsy, skarbie. - usłyszałam z drugiej strony siebie. Odwróciłam się i to był ten cały Malik, jak nazwał go Niall. Uśmiechnął się i kciukiem starł te całe wąsy. Uniosłam w zaskoczeniu brwi, a chłopak wsadził kciuka do ust i oblizał.
Co do kurwy?
- Perwersyjna świnia!- rzuciła Elle i zaśmiała się nie dość, że z Malika, to i z mojej zdziwionej miny, bo kto tak do cholery robi?!
Spojrzałam w brązowe oczy chłopaka, który się do mnie szczerzył. W jego nosie był kolczyk koło a spod koszulki zauważyłam kilka tatuaży.
- Zayn, zostaw ją. - jęknął Niall, który właśnie wyszedł z domu do ogrodu. 
Spojrzałam na brata, a on wywrócił oczami. 
- Oj, Niall, chciałem ją tylko poznać! -obronił się, śmiejąc się cicho. Liam go zawołał na chwilę do domu i Zayn sobie poszedł. 
Atmosfera była całkiem okay, ale ciągle myślałam o tym czymś co zrobił Zayn. Rozmawiałam dużo z Harry'm, okazało się tak w ogóle, że każdy praktycznie chodzi do tego samego college'u lub ma zamiar pójść. Właściwie, miło, przynajmniej wiedziałam, że będę kogoś znała.
Zachciało mi się siusiu, więc wstałam. Oprócz piwa, które dostałam na początku, wypiłam jeszcze jedno, więc to nie dziwne, że chciało mi się sikać. Weszłam do domu, ale nie miałam zielonego pojęcia które drzwi na piętrze to łazienka (Lily powiedziała, że łazienka jest na górze, wróciła niedawno z Patrickiem z domu). Zaryzykowałam jedne drzwi i otworzyłam je. Rozdziawiłem usta gdy zobaczyłam nagiego Liama i Zayna, którzy...um, uprawiali seks. Oni również byli zaskoczeni moim widokiem. Zamknęłam szybko drzwi i odwróciłam się od nich.
Okay...Tego naprawdę się nie spodziewałam... 



_________________________________


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Witam :)
Nie bardzo wiem co tu powiedzieć, jest to mój kolejny początek, liczę na komentarz, opinie, byłoby to naprawdę miłe x.
Zapraszam do zakładki "obsada" w celu zapoznania się z bohaterami :)
Co do rozdziałów, nie wiem ile jeszcze ich będzie, ale planuję na pewno zrobić coś takiego, że będą rozdziały poświęcone w całości jednemu bohaterowi, tak jak ten i następny został poświęcony Effy.